sobota, 17 maja 2014
sobota, 10 maja 2014
Greta
Hej z góry przepraszam za błędy problemy z klawiaturą sami rozumiecie miłefo czytania:*
--------------
-Wejdziesz?
Emma stała przed drzwiami swojego domu w Londynie. Rok szkolny skończył się tydzień temu. Pamiętała jak żegnała Harryego na dworcu w Hogsmead. Nie mogła uwierzyć, że tak dobrze się trzyma po tym co się stało. Od razu nie wróciła do domu. Razem z Zakonem odwiedziła Grimmauld Place i spędziła tam tydzień. Przydała jej się obecność innych. Teraz powoli wracała do normalnego życia. Chociaż dalej nie weszła do sypialni Syriusza. Pamiętała, że planowali, aby ona zamieszkała tam na zawsze. Mieli rozpoczynać remont. Zrobić z tej rudery przytulny dom dla ich rodziny. No właśnie rodziny...rodziny, która właśnie się rozpadła. Przez większość czasu towarzyszyli jej Lupin i... Snape. Tak Snape. Nawet w jej towarzystwie Severus starał się(z niewielkim skutkiem) być chć trochę uprzejmy. Szło mu jak po grudzie. No ale Lupina jako przyjaciela Em mógł jeszcze zrozumieć. Blacka nie. Nigdy chyba nie zapomni tego jak z Potterem utrudniali mu życie. Emma jednak doceniła ich starania. Dzisiaj uznała, że wróci do domu. Wiedziała, że Syriusz życzyłby sobie aby żyła dalej i przestała użalać się nad sobą. W końcu umarł tak jak chciał. Jak bohater. Podczas drogi towarzyszył jej Sev.
- Może kiedy indziej Em nie teraz bo sama wiesz Zakon i te sprawy...
Oj proszę Severusie zrobię herbaty.. chyba, że wolisz coś mocniejszego. -nie dawała za wygraną.
-Niech będzie ale tylko na chwilę. Może wyślesz do kogoś sowę, żeby przyszedł ci wieczorem towarzyszyć bo ja naprawdę bardzo chcę, ale nie mogę. Dumbledore dał mi jasne zadanie. Nie mogę tego spieprzyć.
Emme z uśmiechem na ustach wpuściła go do środka. Było to małe przytulne mieszkanko bardzo w jej stylu. W korytarzu minęła lustro. Spojrzała w nie i zobaczyła szczupłą blondynkę około trzydziestki. Jej proste włosy upięte były niedbale na czubku głowy.
Zdjęła płaszcz i powiesiła na wieszak. Wygładziła błękitną, sięgającą do kolan sukienkę.
-Rozgość się.
Na chwilę zniknęła w kuchni. Weszła do salonu niosąc na tacce herbatęi talerzyk z ciastkami. Sev siedział na kanapie. Sprzątnęła ze stolika jakieś gazety i postawiła tacę. Nagle zobaczyła, że Snape ma w ręku album, któr y robiła w szkole z Huncwotami. Potem wklejała sama jakieś zdj3cia.
,Ladne-powiedział Sev.
-Dzięki może pooglądamy go. Chociaż drugiej strony.. nie wiem czy dam radę.
-A więc musimy koniecznie go obejrzeć.-Snape wiedział, że Em musi zacząć żyć normalni. Dumbledore powiedział mu że wspomnienia Blacka pomogą jej dojść do diebiie.Poprawa była duża. Emma już potrafiła sięśmiać jak kiedyś(chociaż nie zawsze)"W sumie gdyby Black żył może Emma nie byłaby taka zdołowana =pomyślał. Chyba pierwszy raz odczuł, że Black posiadał jakąś zaletę. Oglądali ten album prze długi czas. Pili herbatę i rozmawiali. Emma czuła że wracają latta dawnej świetności.
-O cholera już tak późno-Snape nagle się zerwał
-No to do zobaczeniamiło że wpadłeś -westchnęła Emma
-Przecież spotkamy dię jutro. Rano do ciebie przyjdę możcbyć?-zapytał Sev.
-Jasne dzięki-powiedziała i próbowała się uśmiechnąć.
Następnego dnia rano. Emma otrorzyła oczy i krzyknęła. Navnią stał jakiś mężczyzna.
-O Boże to ty Sev jak dię tu... ale mnie wystrazsyłeś.. więcej taktu...tak nirmożna...co
Wymyślała mu tak pół godziny. Snape tymczasem zjadł śniadanie i poczytał Proroka Niedzielnego.
-Czy ty mnie wogóle słuchasz?-Jasne że ...nie
Spojrzała na niego z wyrzutem ale zarazsię uśmiechnęła.
-Jedz śniadanie i idziemy.
-Dokąd-zapytała oszołiona
--Do Londynu
-Przecież jesteśmy tu.
-No to tylko spacer i i atrakcje jak wolisz..-powiedzoał wolno
Cały dzień spędzili podczas świetnej zabawy. Musieli się przebrać(a raczej Snape) bo zwracali na siebie uwagę mugoli.
-Dzięki chyba dawno tak się nie bawiłam chociaż rzadko gdzieś chodziłam nic dziwnego.
-Nie ma speawy w końcu się przyjaźnomy tak czy nie.
-Oczywiście że nie-powiedziała Emma
Dała mu buziaka w policzek i weszła do domu. Snape stańął jak wryty.
-Tylko jutro zapukaj dobra?
-Jasne-powiedział a ego kąciki warg drgnęły.
Tak minął im lipiec. Aż pewnego dnia..
Emme siedziała w parku z Severusem.
-Nedowiary że ten park jest dwie przecznice od mojego domu. Nagle zobaczyła .....
-Greta?
Kobieta stanęła. Tak to była jej starsza sisoyrs. Siostra, która nienawidziła Em . Winiła ją za wszystko co złe. Chyba popadła w złe towarzystwo bo z nią szło z pięciu dresiarzy i innych takich.
-Emmo widzę że jakoś sobie radzis w życiu.
Greta była mugolką. Zazdrościła Emmie magii.
-A co to za lalunia Grato -zapytał jeden z kumpli Grwty.
-Moja siostra-powiedziała z pogardą-widzę że znalazła sobie nowego !Co ten ja mu tam Syrius znalazł inną?
-Umarł
-Dobrze ci tak gdybyś buła normalna..
Snape słyszał całą ich rozmowę. Spojjrzał na Em: zobaczył jej łzę spływającą po policzku.
-Dosyć tego nzamknij się bo jak nie to..
I w tym momencie kumple Grety rzucili siena Snapea. Emma zamknęła oczy i zaraz je otworzyła.
Snape świetnie sobie nimi poradził. W ręce trzymał różdżkę.
-Czyli jesteś taki jak ona nanda szmaciarzy pewnie nawet dla ciebie nic nie znaczy.
Emma spojrzała na Sevs.
-Bądź cicho sato.tylko nią jesteś. A na Emmie zależy mi bardzo. To nie pamiętasz mnie Snape.
-To ty ty łajdaku będziesz jak twój ojciec będziesz ją krzywdził i. Tylko na to zasługuje.
-Nigdy bym jej niczego nie zrobił......Kocham ją-dodał cicho Snape. Wzaiął Em za rękę i teleportowal się po jej dom.
-Sev to co mówiłeś Gre...
-To prawda-powiedział cicho Snape.
-Tylko że ja ciebie też kocham.
Sev oparł ręce na drzwoach i pocałował Emmę. Odzwajemniła pocałunek. Bardzo namiętnie
Oglądali zdjęcia dobre parę godzin
-Ale już późnozasiedziałem się. Muszę już lecieć.-powiedzial Snape.-może jutro się zobaczymy,ale yeraz muszę już lecieć.
I wybiegł domu.Eme westchnęła i zaczęła sprzątać. Za dwa miesiące miala wrócić do Hogwartu.No i jeszcze sprawa Harryego. Nie mogła go zostawić u siostry Lilki.
Był piękny dzień lipca. Harry obudził się wcześnie rano. Poszedł zrobić śniadanie dla siebie . Dzisiaj miał przyjść Dumbledore. W południe gdy siedziałw salonie z wujem Veronem i ciotką Oetunnią, tłumacząc im , że ich dom odwiedzi czarodziej. Zrobili przerażone miny.
-Że niby mój dom ma odwiedzić jakiś .. jakiś...
-Czarodziej tak-powiedział Harry- a dokładniej przed kolacją.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Petunio czy spodziewaliśmy się dzisiaj kogoś na lunchu?-zapytał wuj Veron.
-Nie skąd Polkissowie przychodzą dopiero w piątek-powiedziała ciotka Petunia z niepokojem.
Harry wstał i poszedł na korytarz. Wuj Veron zareagował natychmiast.
-O nie mój chłopcze idź lepie do salonu i usiądź na sofie.Harry posłusznie wrócił na miejsce. Słyszał jak wuj otwiera drzwi i jak z kimś rozmawia. Nagle do pomieszczenia wrócił wuj Veron z nietęgą miną. Za nim weszła ... prof. Emma Paige.
-witaj Harry miło znów cię widzieć.
Na widok Emmy Petunia drgnęła gwałtownie.
-O witaj Petunio dawno się nie widziałyśmy na pewno pamiętasz Severusa.
Harry spojrzał na drzwi. Do salonu wszedł nie kto inny jak Severus Snape. Oczywiście z tryiumfalnym uśmieszkiem na ustach.
-Oh oczywiście. Ty jesteś tym chłopakiem od Snapeów nic się nie zmieniłeś
-Petunia Evans-Dursley największa mugolka jaka chodziła po ziemi-powiedział Snape z nienawiścią.
Emma chrząknęła porozumiewawczo. Harry niczego z tego nie rozumiałb
--------------
-Wejdziesz?
Emma stała przed drzwiami swojego domu w Londynie. Rok szkolny skończył się tydzień temu. Pamiętała jak żegnała Harryego na dworcu w Hogsmead. Nie mogła uwierzyć, że tak dobrze się trzyma po tym co się stało. Od razu nie wróciła do domu. Razem z Zakonem odwiedziła Grimmauld Place i spędziła tam tydzień. Przydała jej się obecność innych. Teraz powoli wracała do normalnego życia. Chociaż dalej nie weszła do sypialni Syriusza. Pamiętała, że planowali, aby ona zamieszkała tam na zawsze. Mieli rozpoczynać remont. Zrobić z tej rudery przytulny dom dla ich rodziny. No właśnie rodziny...rodziny, która właśnie się rozpadła. Przez większość czasu towarzyszyli jej Lupin i... Snape. Tak Snape. Nawet w jej towarzystwie Severus starał się(z niewielkim skutkiem) być chć trochę uprzejmy. Szło mu jak po grudzie. No ale Lupina jako przyjaciela Em mógł jeszcze zrozumieć. Blacka nie. Nigdy chyba nie zapomni tego jak z Potterem utrudniali mu życie. Emma jednak doceniła ich starania. Dzisiaj uznała, że wróci do domu. Wiedziała, że Syriusz życzyłby sobie aby żyła dalej i przestała użalać się nad sobą. W końcu umarł tak jak chciał. Jak bohater. Podczas drogi towarzyszył jej Sev.
- Może kiedy indziej Em nie teraz bo sama wiesz Zakon i te sprawy...
Oj proszę Severusie zrobię herbaty.. chyba, że wolisz coś mocniejszego. -nie dawała za wygraną.
-Niech będzie ale tylko na chwilę. Może wyślesz do kogoś sowę, żeby przyszedł ci wieczorem towarzyszyć bo ja naprawdę bardzo chcę, ale nie mogę. Dumbledore dał mi jasne zadanie. Nie mogę tego spieprzyć.
Emme z uśmiechem na ustach wpuściła go do środka. Było to małe przytulne mieszkanko bardzo w jej stylu. W korytarzu minęła lustro. Spojrzała w nie i zobaczyła szczupłą blondynkę około trzydziestki. Jej proste włosy upięte były niedbale na czubku głowy.
Zdjęła płaszcz i powiesiła na wieszak. Wygładziła błękitną, sięgającą do kolan sukienkę.
-Rozgość się.
Na chwilę zniknęła w kuchni. Weszła do salonu niosąc na tacce herbatęi talerzyk z ciastkami. Sev siedział na kanapie. Sprzątnęła ze stolika jakieś gazety i postawiła tacę. Nagle zobaczyła, że Snape ma w ręku album, któr y robiła w szkole z Huncwotami. Potem wklejała sama jakieś zdj3cia.
,Ladne-powiedział Sev.
-Dzięki może pooglądamy go. Chociaż drugiej strony.. nie wiem czy dam radę.
-A więc musimy koniecznie go obejrzeć.-Snape wiedział, że Em musi zacząć żyć normalni. Dumbledore powiedział mu że wspomnienia Blacka pomogą jej dojść do diebiie.Poprawa była duża. Emma już potrafiła sięśmiać jak kiedyś(chociaż nie zawsze)"W sumie gdyby Black żył może Emma nie byłaby taka zdołowana =pomyślał. Chyba pierwszy raz odczuł, że Black posiadał jakąś zaletę. Oglądali ten album prze długi czas. Pili herbatę i rozmawiali. Emma czuła że wracają latta dawnej świetności.
-O cholera już tak późno-Snape nagle się zerwał
-No to do zobaczeniamiło że wpadłeś -westchnęła Emma
-Przecież spotkamy dię jutro. Rano do ciebie przyjdę możcbyć?-zapytał Sev.
-Jasne dzięki-powiedziała i próbowała się uśmiechnąć.
Następnego dnia rano. Emma otrorzyła oczy i krzyknęła. Navnią stał jakiś mężczyzna.
-O Boże to ty Sev jak dię tu... ale mnie wystrazsyłeś.. więcej taktu...tak nirmożna...co
Wymyślała mu tak pół godziny. Snape tymczasem zjadł śniadanie i poczytał Proroka Niedzielnego.
-Czy ty mnie wogóle słuchasz?-Jasne że ...nie
Spojrzała na niego z wyrzutem ale zarazsię uśmiechnęła.
-Jedz śniadanie i idziemy.
-Dokąd-zapytała oszołiona
--Do Londynu
-Przecież jesteśmy tu.
-No to tylko spacer i i atrakcje jak wolisz..-powiedzoał wolno
Cały dzień spędzili podczas świetnej zabawy. Musieli się przebrać(a raczej Snape) bo zwracali na siebie uwagę mugoli.
-Dzięki chyba dawno tak się nie bawiłam chociaż rzadko gdzieś chodziłam nic dziwnego.
-Nie ma speawy w końcu się przyjaźnomy tak czy nie.
-Oczywiście że nie-powiedziała Emma
Dała mu buziaka w policzek i weszła do domu. Snape stańął jak wryty.
-Tylko jutro zapukaj dobra?
-Jasne-powiedział a ego kąciki warg drgnęły.
Tak minął im lipiec. Aż pewnego dnia..
Emme siedziała w parku z Severusem.
-Nedowiary że ten park jest dwie przecznice od mojego domu. Nagle zobaczyła .....
-Greta?
Kobieta stanęła. Tak to była jej starsza sisoyrs. Siostra, która nienawidziła Em . Winiła ją za wszystko co złe. Chyba popadła w złe towarzystwo bo z nią szło z pięciu dresiarzy i innych takich.
-Emmo widzę że jakoś sobie radzis w życiu.
Greta była mugolką. Zazdrościła Emmie magii.
-A co to za lalunia Grato -zapytał jeden z kumpli Grwty.
-Moja siostra-powiedziała z pogardą-widzę że znalazła sobie nowego !Co ten ja mu tam Syrius znalazł inną?
-Umarł
-Dobrze ci tak gdybyś buła normalna..
Snape słyszał całą ich rozmowę. Spojjrzał na Em: zobaczył jej łzę spływającą po policzku.
-Dosyć tego nzamknij się bo jak nie to..
I w tym momencie kumple Grety rzucili siena Snapea. Emma zamknęła oczy i zaraz je otworzyła.
Snape świetnie sobie nimi poradził. W ręce trzymał różdżkę.
-Czyli jesteś taki jak ona nanda szmaciarzy pewnie nawet dla ciebie nic nie znaczy.
Emma spojrzała na Sevs.
-Bądź cicho sato.tylko nią jesteś. A na Emmie zależy mi bardzo. To nie pamiętasz mnie Snape.
-To ty ty łajdaku będziesz jak twój ojciec będziesz ją krzywdził i. Tylko na to zasługuje.
-Nigdy bym jej niczego nie zrobił......Kocham ją-dodał cicho Snape. Wzaiął Em za rękę i teleportowal się po jej dom.
-Sev to co mówiłeś Gre...
-To prawda-powiedział cicho Snape.
-Tylko że ja ciebie też kocham.
Sev oparł ręce na drzwoach i pocałował Emmę. Odzwajemniła pocałunek. Bardzo namiętnie
Oglądali zdjęcia dobre parę godzin
-Ale już późnozasiedziałem się. Muszę już lecieć.-powiedzial Snape.-może jutro się zobaczymy,ale yeraz muszę już lecieć.
I wybiegł domu.Eme westchnęła i zaczęła sprzątać. Za dwa miesiące miala wrócić do Hogwartu.No i jeszcze sprawa Harryego. Nie mogła go zostawić u siostry Lilki.
Był piękny dzień lipca. Harry obudził się wcześnie rano. Poszedł zrobić śniadanie dla siebie . Dzisiaj miał przyjść Dumbledore. W południe gdy siedziałw salonie z wujem Veronem i ciotką Oetunnią, tłumacząc im , że ich dom odwiedzi czarodziej. Zrobili przerażone miny.
-Że niby mój dom ma odwiedzić jakiś .. jakiś...
-Czarodziej tak-powiedział Harry- a dokładniej przed kolacją.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Petunio czy spodziewaliśmy się dzisiaj kogoś na lunchu?-zapytał wuj Veron.
-Nie skąd Polkissowie przychodzą dopiero w piątek-powiedziała ciotka Petunia z niepokojem.
Harry wstał i poszedł na korytarz. Wuj Veron zareagował natychmiast.
-O nie mój chłopcze idź lepie do salonu i usiądź na sofie.Harry posłusznie wrócił na miejsce. Słyszał jak wuj otwiera drzwi i jak z kimś rozmawia. Nagle do pomieszczenia wrócił wuj Veron z nietęgą miną. Za nim weszła ... prof. Emma Paige.
-witaj Harry miło znów cię widzieć.
Na widok Emmy Petunia drgnęła gwałtownie.
-O witaj Petunio dawno się nie widziałyśmy na pewno pamiętasz Severusa.
Harry spojrzał na drzwi. Do salonu wszedł nie kto inny jak Severus Snape. Oczywiście z tryiumfalnym uśmieszkiem na ustach.
-Oh oczywiście. Ty jesteś tym chłopakiem od Snapeów nic się nie zmieniłeś
-Petunia Evans-Dursley największa mugolka jaka chodziła po ziemi-powiedział Snape z nienawiścią.
Emma chrząknęła porozumiewawczo. Harry niczego z tego nie rozumiałb
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)